November 18, 2017

Jak polubić sprzątanie

Jak polubić sprzątanie


Czy można polubić sprzątanie? To pytanie powracało do mnie przy wielu okazjach. Przy zmywaniu naczyń, przy ścieraniu kurzu z dziwnych zakamarków pokoju, przy odkurzaniu mieszkania najcięższym odkurzaczem jaki w życiu widziałam. Sprzątanie kojarzy się z czymś strasznie nieprzyjemnym, jest chyba gorszym obowiązkiem niż pocenie się z Chodakowską czy targanie toreb z zakupami z supermarketu. A ja kompletnie nie rozumiem dlaczego. Bo sprzątanie można lubić. I to bardzo. Gdybyście powiedzieli mojej mamie jakieś 10 lat temu, że jej córka polubi sprzątanie to jedyną jej reakcją byłby napad śmiechu. Dłuugi i niekontrolowany. Jako nastolatka dawałam się we znaki, chociaż wtedy wydawało mi się, że to tylko nieład artystyczny. Pościelenie łóżka? A po co? Przecież wieczorem do niego wracam. Włożyć ubrania do szafy a nie na fotel? Weź się mamo, bez sensu. Cotygodniowe wycieranie kurzy? Za jakie grzechy? 
I tak sobie z mamą tkwiłyśmy w tej bałaganowej niezgodzie, aż wyprowadziłam się na studia. Sama nie wiem dokładnie kiedy przyszedł moment, w którym zaczęłam regularnie sprzątać (obstawiam pierwszą sesję), ale od tamtej pory nie znoszę życia w nieładzie. Jeśli moje otocznie jest nieposprzątane zwyczajnie nie mogę się skupić. Ani na nauce/pracy, ani na wypoczynku. No dobrze, ale co dokładnie sprawia, że jest mi teraz łatwiej utrzymać porządek niż 15-letniej Oli?

1. Wszystko ma swoje miejsce
To dla mnie najważniejsza zasada. Nienaruszalna. Bez tego nie ma dla mnie porządku. Zwłaszcza teraz gdy dzielę pokój z chłopakiem, a nasza przestrzeń jest ograniczona, dużo łatwiej dzięki temi utrzymać ją w czystości. I tutaj uwaga, na rozplanowanie gdzie wasze rzeczy będą schowane warto poświęcić trochę czasu. Przede wszystkim zastanówcie się gdzie korzystacie z jakich przedmiotów. Chowanie długopisów i notesów w pudełku na regale, a nie w szufladzie przy biurku jest bez sensu. Pomimo, że w teorii mają swoje miejsce, jest to bardzo niepraktycznie i jestem przekonana, że z czasem zaczniecie zostawiać je na biurku, w nieładzie. Warto też podzielić rzeczy w szufladach na kategorie i posegregować, np. w pudełeczkach. Nie ma nic gorszego niż szuflada po brzegi wypełniona kosmetykami, w której trzeba grzebać przez 10 minut, aby znaleźć maskarę. 


2. Zasada 5 minut
Albo 2, albo 15. Zależnie od źródła, czas może być nieco inny, ale zasada pozostaje ta sama. Po prostu odłóż to na miejsce. Serio, to nie jest jakaś skomplikowana filozofia, ale wielu osobom sprawia ogromny trud. To jest nawyk jak każdy inny i zwyczajnie można go trenować, ale gwarantuję, że zobaczycie ogromną różnicę. Dla mnie jest to 80% sukcesu. Przede wszystkim nie czujecie, że sprzątacie, bo poświęcacie na coś tak znikomą ilość czasu, że ciężko to zakwalifikować jako nieprzyjemny obowiązek. Po drugie, jeśli macie niezapowiedzianych gości to nie musicie się stresować. Po trzecie, także dokładne sprzątanie nagle staje się dużo szybsze. 



3. Mianujcie jeden dzień dniem sprzątania

U mnie takie zaplanowane czynności sprawdzają się najlepiej. Zwyczajowo jest to sobota, tak było w moim domu rodzinnym i najwyraźniej przejęłam ten nawyk po mamie. Co ciekawe w Hiszpanii jest to zazwyczaj niedziela. Dla mnie jest to niezrozumiałe, żeby obowiązek zostawiać na koniec weekendu, bo ja nie potrafiłabym wypocząć, ale co kraj to obyczaj. Oczywiście wszystko w miarę możliwości, sama w poprzedniej pracy miałam zmienny grafik, więc dzień sprzątania odbywał się w dzień wolny, ale wiem, że dużo lepiej sprawdza się u mnie zawsze ten sam dzień. Poza tym to nie będzie dzień! Jeśli w ciągu tygodnia ogarniacie rzeczy na bierząco - wycieracie blaty, odkładacie wszystko na miejsce - to wierzcie mi, że sprzątanie przeciętnego dwupokojowego mieszkania nie powinno zająć Wam więcej niż 2 godziny. 

4. Pozbądź się nadmiaru 
Tak, tak, wiem - wszyscy krzyczą teraz o minimaliźmie na prawo i lewo. Ja osobiście nie uważam się za minimalistkę, ale widzę dużo sensu w ograniczniu rzeczy, którymi się otaczamy. I nie mówię tu o wyrzucaniu 80% naszego dobytku, ale o przejrzeniu tego, co posiadamy i zastanowienie się czy naprawdę jest nam to wszystko potrzebne. Swoje pierwsze duże "oczyszczanie" zrobiłam po przeczytaniu książku Marie Kondo "Magia sprzątania". I chociaż porady autorki brzmią czasem nieco niedorzecznie, to główne założenie sprawdza się fantastycznie. Metoda KonMari polega na zatrzymaniu jedynie tych przedmiotów, które dają nam szczęście. Ale to jaką regułą posłużycie się wy, zależy tylko od was.


A jak jest u Was? Sterylny porządek czy artystyczny nieład? 

November 15, 2017

Zalety życia w Hiszpanii

Zalety życia w Hiszpanii

Moja hiszpańska przygoda powoli dobiega końca, dlatego, dopóki jeszcze tutaj jestem, postanowiłam się z Wami podzielić kilkoma przemyśleniami na temat życia w tym kraju. Jak każde miejscie, Hiszpania ma swoje plusy i minusy. Ja postanowiłam skupić się na pozytywach, ponieważ mieszkam tu za krótko, żeby wypowiadać się na tematy ważne w codziennym życiu (urzędy, prawo, służba zdrowia), bo zwyczajnie nie miałam z nimi styczności. Mam nadzieję, że ten post zachęci Was do odwiedzenia tego pięknego kraju i wyjście poza plażę i hotel all-inclusive, aby zapoznać się z lokalną kulturą i zwyczajami.

1. Jedzenie
Cóż mogę powiedzieć - kuchnia hiszpańska zawładnęła moim sercem! Po pierwsze, jest zupełnie inna niż sobie wyobrażałam. Lekkie sałatki, świeże owoce morza i ryby z grilla i do tego kosz owoców- ależ byłam w błędzie. No może nie całkowicie, ale wierzcie mi, że nie na tym opiera się kuchnia Andaluzyjska. To o niej będę mówić, bo właśnie w tym przepięknym, nadmorskim regionie przyszło mi mieszkać. Wiem, że dania potrafią różnić się znacząco pomiędzy regionami Hiszpanii, dlatego zaznaczam, że skupiam się na daniach z Analuzji. A te są po prostu przepyszne. Słynna paella, iberyjska wieprzowina, krewetki przygotowywane na wiele sposobów, mogłabym wymieniać bez końca! Uważam, że to wyjątkowo bogata kuchnia i bardzo niedoceniana, która zawsze przegrywa z powszechnie popularną kucnią włoską czy nawet grecką. Ale jeśli macie szansę zjeść tradycyjne przysmaki z tego kraju, to gorąco polecam! A jeśli macie ochotę zapoznać się nieco lepiej z daniami kuchni Andaluzyjskiej to chętnie przygotuję posta z moimi ulubionymi przysmakami!


2. Pogoda
Kiedy mówimy o południowym wybrzeżu Hiszpanii,  nie można nie wspomnieć o pogodzie. W sumie wystarczyłoby powiedzieć, że nie bez powodu jest nazwane Costa del Sol, czyli Wybrzeżem Słońca. Aktualnie temperatura utrzymuje się wciąż powyżej 20 stopni, a chociaż pochmurne czy deszczowe dni zdarzają się nieco częściej, to i tak praktycznie każdego dnia mamy potężną dawkę słońca. Co prawda temperatury latem potrafią dać się mocno we znaki, szczególnie jeśli tak jak ja, nie jesteście fanami upałów, ale wciąż pogoda jest dla mnie ogromnym plusem.


3. Ludzie
Mówi się, że ludzie żyjący na południu Europy są bardziej radośni i serdeczni i coś w tym jest. Większość mieszkańców jest niesamowicie uprzejma, panuje ciepła atmosfera i dość specyficzny, ale mający coś w sobie gwar. To też jest coś do czego trzeba się przyzwyczaić, Hiszpanie to naród nadzwyczaj głośny i rozmowny. No i te wszechobecne komplementy! Nie zdziwcie się kiedy pani z kiosku czy kierowca autobusu będą zwracali się do was "guapa", czyli po prostu... piękna. Przy czym warto zaznaczyć, że nikt w ten sposób nie próbuje flirtować, bo tak samo "guapa" jest tu młoda dziewczyna, jak i wiekowa staruszka. Jest to rodzaj uprzejmości, ale dla nieprzezwyczajonych, tak jak ja, niezwykle miły :)


4. Kultura / Różnorodność 
 Hiszpanie są narodem, który jest niezwykle dumny ze swojej historii i bogactwa kulturalnego. Jeśli spytacie Hiszpana jakie jest najlepszy kraj na świecie, to możecie domyślić się jaka będzie jego odpowiedź. Warto jednak zaznaczyć, że tak jak jedzienie, zwyczaje również różnią się w zależności od regionu, w którym jesteśmy. Andaluzja to region niesamowicie różnorodny. Zależnie od wybranego miasta, możecie spodziewać się czegoś zupełnie innego. Latem mekką turystów staje się Malaga. Położona nad samym morzem, jest niebem na ziemi dla spragnionych słońca. Warto rozważyć przyjazd w sierpniu, kiedy w mieście odbywa się feria, czyli wielki festyn. To doświadczenie, które ciężko opisać, ale warto zobaczyć to chociaż raz w życiu. Tradycyjne stroje, gwar i wszechobecne flamenco, które swoje korzenie ma właśnie w Andaluzji! Jeśli szukacie jednak spokojniejszego miejsca i nie zależy Wam na bliskości moża, to polecam Wam moją ukochaną Granadę. To miasto łączy w sobie hiszpańską i muzułmańską kulturę i wierzcie mi - ta mieszanka zapiera dech w piersiach.


5. Morze
Jako wielka miłośniczka morza nie mam tu na co narzekać. Bliskość wody zawsze wpływa na mnie uspokajająco i uwielbiam spacery brzegiem morza zarówno latem, jak i zimą. Szum fal, widoki i nawet zapach - uwielbiam każdy aspekt! A jeśli o wodzie mowa, to nie można zapomnieć o wszechobecnych basenach. Na osiedlu, na którym mieszkamy jest basem dostępny tylko dla mieszkańców i było to miejsce gdzie spędziłam większość letnich, gorących miesięcy.


A co Wy myślicie o Hiszpanii? Mieliście okazję ją odwiedzić, dopiero macie to w planach czy raczej nie znajduje się na waszej liście miejsc do odwiedzenia? Dajcie znać w komentarzach!

November 11, 2017

5 sprawdzonych sposobów na relaks bez internetu

5 sprawdzonych sposobów na relaks bez internetu

Nie ma się co oszukiwać - żyjemy w czasach internetu. Pracujemy przy komputerach, a potem spędzamy z nimi wolny czas. Większość czynności wykonujemy z elektroniką w ręku. I jak wszystko ma to swoje wady i zalety. Mobilność, niezliczone możliwośći, praca, wiedza, rozrywka - wszystko zamknięte w lekkim i poręcznym laptopie. Problem zaczyna się kiedy faktycznie ciężko nam spędzić wolny czas inaczej niż w towarzystwie ekranu. Ostatnio zaobserwowałam to u siebie - moje wieczory uzupełniał Netflix, Youtube, blogi i przeglądanie Pinteresta. Powiedziałam sobie dość kiedy podczas oglądania filmu, jednocześnie scrollowałam Instagram i przeraziło mnie jak ciężko jest mi się skupić na jednej czynności i jak bardzo ciągnie mnie do bezmyślnego bycia online. Przypomniałam sobie wtedy o prostych sposobach na relaks bez ekranu, które kiedyś sprawiały mi wiele przyjemności i postanowiłam do nich wrócić. Dzisiaj zebrałam dla Was moje TOP 5.

1. KSIĄŻKI 
Jako dziecko w podstawówce wygrałam konkurs w mojej miejskiej bibliotece - przeczytałam najwięcej książek w ciągu roku. Powieści pochłaniałam tak szybko, że któregoś dnia pani bibliotekarka spytała mojej mamy czy naprawdę je czytam, bo nie mogła w to uwierzyć. Czytanie zazwyczaj nachodzi mnie falami. Mam miesiące kiedy czytam jedną książkę i takie kiedy czytam przynajmniej jedną na tydzień, ale wciąż zakwalifikowałabym czytanie jako jedną z moich ukochanych form spędzania wolnego czasu. Ja akurat problemu z czytaniem na Kindle'u albo laptopie nie mam, bo zwyczajnie tego nie lubie i żadne argumenty o wygodzie do mnie nie przemawiają. Strony trzeba przewracać i już :) Ale rozumiem też ludzi, którzy takie rozwiązanie doceniają. Polecam jednak od czasu do czasu wrócić do klasycznego rozwiązania. Jeśli nie chcecie kupować książek gorąco polecam biblioteki, które wydają mi się trochę zapomniane, ale są fantastycznym wyjściem z sytuacji.


2. MAGAZYNY
Czyli Pinterest na żywo. W domu moich rodziców cały czas zalega stos magazynów In Style, które namiętnie kupowałam w czasach licealnych. Nie wspominając o pudłach z Twoim Stylem, którego moja mama zgromadziła grubo ponad 200 numerów. Aktualnie rzadziej kupuję gazety i kolorowe magazyny, właśnie ze względu na to, że potem zalegają w kątach domu i nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Ale od czasu do czasu lubię kupić sobie jakieś babskie, modowe czytadło i niespiesznie je przejrzeć. Można po nim mazać, wyrywać kartki z insporacjami albo po skończeniu czytaniu stworzyć kolaż. No i aktualnie mamy tak szeroki wybór czasopism, że każdy znajdzie coś dla siebie.

3. KRZYŻÓWKI/SUDOKU
Nie wiem dlaczego taka rozrywka kojarzy się większości z a) emerytami lub b) znudzonymi studentami na wykładzie. Mnie miłością do krzyżówek zaraziła moja mama. Do dzisiaj pamiętam dzień kiedy w końcu udało mi się uzupełnić całą, bez podpowiedzi mojej rodzicielki. Nie poddawajcie się, na początku wiele słów jest faktycznie nietypowych, ale po jakimś czasie zwyczajnie je zapamiętacie i dzięki temu poszerzycie swój zasób słownictwa. A jeśli jesteście umysłami ścisłymi to polecam sudoku. Wierzcie mi, że niektóre potrafią być niezłym wyzwaniem. 


4. POŁĄCZ KROPKI 
Pamietacie ten szał na kolorowanki dla dorosłych? Jest to również świetne rozwiązanie na spędzenie wolnego czasu, ale niestety nie dla mnie. Za to odkryłam, że uwielbiam łączyć kropki! Kupiłam sobie całą książkę z różnymi słynnymi budowlani i przepadłam. Chyba nic nie wycisza tak mojego umysłu jak ta prosta czynność. Szukanie kolejnych numerków jest tak absorbujące, że wymaga całkowitego skupienia i sprawia, że świat przestaje dla mnie istnieć. Jeśli chcecie sprawdzić czy jest to rozwiązanie dla Was, polecam wpisać w Google "connect the dots" i wydrukować sobie kilka darmowych stron. 

5. PLANSZÓWKI/GRY TOWARZYSKIE
Ostatnie rozwiązanie jest dla osób, które swój czas lubią spędzać ze znajomymi, rodziną lub partnerem. Wierzcie mi, że jest to świetna zabawa i naprawdę warto dać grom planszowym szansę. Osoby, które nie przepadają za obszernymi instrukcjami mogą zdecydować się na klasyczne Monopoly albo gry typu trivia. Jeśli jednak nie żal wam poświęcić trochę czasu na zrozumienie zasad gry to wasz możliwości są nieograniczone. Z grami jedyny problem jest taki, że trzeba je kupić, ale i tu znajdzie się rozwiązanie. W dużych miastach z łatwością znajdziecie kawiarnie, które oferują planszówki. To świetna opcja na wypróbowanie nowych tytułów. A jeśli coś was wciągnie, możecie to kupić z pewnością, że dobrze się przy tym bawicie. Inną towarzyską opcją są trochę zapomniane karty i państwa/miasta. Szczególnie to ostatnie nie wymaga żadnych nakładów finansowych poza kartkami papieru i długopisami, a gwarantuje porządną dawkę śmiechu i rozrywki. 

A jakie Wy macie sposoby na spędzenie wolnego czasu bez ekranu? Podzielcie się nimi w komentarzach! Chętnie dorzucę nowe pozycje do mojej listy!
Copyright © 2016 DailyAlexa , Blogger